Najlepsze wpisy
Dodano: 26.04.2021
autor: Jackson
Dodano: 04.08.2021
autor: Jackson
Mohamed Bzeek, to Libijczyk mieszkający w Kalifornii, jest ojcem zastępczym, który przygarnia tylko śmiertelnie chore dzieci. Zajmuje się opieką od 1989 roku, przez ponad 30 lat pomógł godnie i w domu pełnym miłości odejść wielu dzieciom.
czytaj dalej
„Nawet jeśli te dzieci nie mogą się komunikować, widzieć, ani nie słyszą, to mają duszę. Potrzebują kogoś, kto je pokocha” – mówi Mohamed Bzeek.

Dodano: 18.03.2021
Z opancerzonej ciężarówki na autostradzie w San Diego wypadły worki z pieniędzmi. Doprowadziło to do paraliżu w ruchu, bo świadkowie zdarzenia zaczęli zbierać pieniądze i uciekać.
czytaj dalej
Na miejscu zdarzenia udało się aresztować tylko dwie osoby, z kilkuset, które zbierały rozsypane pieniądze. Do zdarzenia doszło na autostradzie międzystanowej numer 5. Z niewyjaśnionych przyczyn z opancerzonej furgonetki wypadły torby z gotówką, które po uderzeniu w asfalt rozerwały się w wyniku czego cała okolica została dosłownie zasypana dolarami.
Źródło: www.sandiegouniontribune.com

Dodano: 21.11.2021
autor: MarcinZbezu
Dodano: 27.10.2021
autor: Jackson
Dodano: 17.09.2021
autor: Jackson
Dodano: 18.03.2021
Najstarsza sprzedawczyni w Krakowie ma 92 lata i ciągle pracuje. Pani Janina Bajek zaczęła pracować jako sprzedawczyni szczawu w wieku 9 lat.
czytaj dalej
Obecnie pani Janina prowadzi sklep ze sprzętem elektrycznym oraz obuwiem na ulicy Kalwaryjskiej w Krakowie. W tym miejscu prowadzi swój biznes już od 46 lat.
„Zaczęłam pracować, gdy miałam dziewięć lat. Ojciec poszedł na wojnę, więc trzeba było się wziąć do roboty. Sprzedawałam szczaw, który zbierałam nad Rudawą. Później koleżanki przynosiły mi dętki do roweru, składałam je z wentylami i sprzedawałam. Kupowałam też dętki samochodowe, cięłam na krótkie, cienkie, żeby nadawały się do piłeczek, majtek, na podwiązki. Wojna, nic przecież wtedy nie było. Oprócz tego zbierałam do domu węgiel, który wyrzucali kolejarze na tory. Jak już byłam starsza, chodziłam po wsiach i sprzedawałam sacharynę, tytoń, włóczkę, podeszwy pod buty. To wszystko miałam w plecaku jako dwunastoletnia dziewczynka. Działałam na zasadzie handlu wymiennego. Biedni byli ci ludzie, chaty ledwo stały, wszędzie błoto po kolana, a nigdy mnie nie oszukali” - opowiada pani Janina w wywiadzie dla krowoderska.pl.
„Zaczęłam pracować, gdy miałam dziewięć lat. Ojciec poszedł na wojnę, więc trzeba było się wziąć do roboty. Sprzedawałam szczaw, który zbierałam nad Rudawą. Później koleżanki przynosiły mi dętki do roweru, składałam je z wentylami i sprzedawałam. Kupowałam też dętki samochodowe, cięłam na krótkie, cienkie, żeby nadawały się do piłeczek, majtek, na podwiązki. Wojna, nic przecież wtedy nie było. Oprócz tego zbierałam do domu węgiel, który wyrzucali kolejarze na tory. Jak już byłam starsza, chodziłam po wsiach i sprzedawałam sacharynę, tytoń, włóczkę, podeszwy pod buty. To wszystko miałam w plecaku jako dwunastoletnia dziewczynka. Działałam na zasadzie handlu wymiennego. Biedni byli ci ludzie, chaty ledwo stały, wszędzie błoto po kolana, a nigdy mnie nie oszukali” - opowiada pani Janina w wywiadzie dla krowoderska.pl.
Źródło: www.onet.pl

Dodano: 04.08.2021
autor: MarcinZbezu
Dodano: 16.07.2021
autor: Jackson
Dodano: 15.09.2020
autor: Jackson