Wideo z Wodzisławia Śląskiego, na którym samochód wjeżdża na zamarznięty zbiornik i po chwili znika pod lodem, szybko obiegło internet. Nagranie wywołało lawinę komentarzy i pytań o to, czy ktoś ucierpiał oraz czy film jest autentyczny.
Policja potwierdziła, że nie jest to manipulacja komputerowa, lecz efekt nieodpowiedzialnego zachowania dwóch mężczyzn. Do zdarzenia doszło na zbiorniku przy ul. Młodzieżowej, gdzie strażacy odnaleźli zatopione auto widoczne na nagraniu.
Za całym incydentem stoi 45-letni mieszkaniec powiatu wodzisławskiego oraz 29-latek z Rybnika. Obaj przyznali, że błędnie ocenili grubość lodu. Kierowca zdążył opuścić pojazd przed jego zatonięciem, jednak teraz mężczyzn czekają konsekwencje prawne, a służby muszą przeprowadzić kosztowną akcję wydobycia samochodu.

Zobacz również
Na jednym z osiedli w Łomży 4-letnia dziewczynka znalazła się na zewnętrznym parapecie balkonu na piątym piętrze. Sąsiedzi, widząc zagrożenie, błyskawicznie zareagowali i rozciągnęli pod balkonem koc. Chwilę później dziewczynka spadła, a rozciągnięty przez mieszkańców koc zamortyzował jej upadek.


Matt Belloni z podcastu „The Town” podzielił się informacjami na temat potencjalnej kontynuacji kultowego filmu „Kevin sam w domu” z Macaulayem Culkinem. Aktor miał niedawno pojawić się w studiu Disneya, a co ciekawe, od pewnego czasu rozwija również własną wizję sequela.
Osoby z branży, które miały okazję poznać jego pomysł na fabułę, określają go jako „naprawdę świetny” i mogący z powodzeniem tchnąć nowe życie w całą serię. Sam Culkin już w zeszłym roku przyznał, że nie wyklucza powrotu do roli Kevina McCallistera – pod warunkiem, że projekt okaże się „właściwy”.
