cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

W Warszawie trwa ogólnopolski protest pracowników służby zdrowia. Medycy domagają się m.in. podwyżek. Tymczasem w szpitalu w Kielcach wszyscy lekarze interny złożyli wypowiedzenia z pracy.
logo-head
czytaj dalej
„Zapraszamy na oddziały, bo niedługo zamykamy”, "Stop pracy 400 h! Wypoczęty medyk = bezpieczny pacjent!”, "Średnia wieku pielęgniarki: wczoraj - 35 lat, dziś - 53 lata, jutro - 60 lat" - między innymi taki hasła możemy zobaczyć w Warszawie na proteście pracowników służby zdrowia. Do stolicy zjechali lekarze, pielęgniarki, ratownicy i inny przedstawiciele służby zdrowia z całej Polski. Pod Sejmem powstanie białe miasteczko i protestujący zamierzają w nim przebywać, do momentu, aż ich postulaty zostaną spełnione. Lista postulatów nie jest długa, ale konkretna: podniesienie minimalnego wynagrodzenia, wzrost ceny świadczeń medycznych, zatrudnienie dodatkowych pracowników administracji oraz wprowadzenie norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów. Minister Zdrowia poinformował wczoraj, że żądania protestujących są „nierealne”.

Tymczasem wczoraj, 10 września wszyscy lekarze oddziału wewnętrznego w Szpitalu Kieleckim św. Aleksandra złożyli wypowiedzenia z pracy. Powodem wypowiedzenia są tragiczne warunki pracy i brak perspektyw na ich poprawienie.
Źródło:  www.onet.pl
Dodano: 11.09.2021
autor: MarcinZbezu

Zobacz również

Reprezentacja Polski przegrywa 1:3 ze Szwecją. Po dobrej pierwszej połowie Polacy spuścili z tonu i stracili szanse na zdobycie trzech punktów.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zamieszkał w 1964 roku naprzeciwko klifu The Gap. Szybko zauważył, że nie wszyscy przychodzą tam dla pięknych widoków. Po tym, jak był świadkiem tragedii, postanowił pomagać osobom, które znajdowały się na krawędzi.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Często zapraszał takie osoby do swojego domu na herbatę. Rozmawiał z nimi, ale przede wszystkim słuchał. Robił to przez dziesięciolecia. Donowi Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, chociaż jego rodzina mówi nawet o 400.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zmarł w 2012 roku. Do dziś pamiętany jest jako „Anioł z The Gap” – człowiek, który pokazał, że czasami zwykła rozmowa może uratować czyjeś życie.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
W 1965 roku kobieta stanęła na krawędzi klifu w Sydney. Była w głębokim kryzysie. Wtedy usłyszała za sobą głos nieznajomego: „Może napije się pani ze mną herbaty?”
logo-head
czytaj dalej

Przez dziesięciolecia Don Ritchie mieszkał naprzeciwko The Gap - klifu w Sydney, który dla wielu osób stał się miejscem najtrudniejszych chwil w ich życiu.

Gdy zauważał kogoś stojącego samotnie przy krawędzi, wychodził z domu i zaczynał rozmowę. Często proponował coś niezwykle prostego – wspólną herbatę. Nie oceniał, nie wygłaszał wielkich przemówień. Po prostu rozmawiał i słuchał.

Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, choć jego rodzina uważała, że mogło ich być nawet około 400.

Za swoją działalność został uhonorowany m.in. Medalem Orderu Australii. Zmarł w 2012 roku w wieku 85 lat, a do historii przeszedł jako „Anioł z The Gap”.

Dodano: 28.09.2026