Wigilia do 5 osób to na razie przepis martwy, który wejdzie w życie wówczas, gdy sytuacja epidemiczna w kraju nie poprawi się w najbliższych tygodniach. Jeśli jednak rząd zdecyduje, że koniecznym jest egzekwowanie planu ograniczeń przy wigilijnym stole, wtedy wystarczy "życzliwy donos" sąsiadów i do drzwi zapukają funkcjonariusze.
Z informacji, do których dotarł portal money.pl, wynika, że limit osób, które mogą wziąć udział we wspólnym świętowaniu wigilii to na razie "zalecenie", którego rząd nie będzie egzekwował poprzez kontrole mieszkań ani masowe wystawianie kar administracyjnych przez sanepid.
Inaczej będzie wyglądać podejście rządu do masowych imprez wigilijnych, w których bierze udział kilkanaście-kilkadziesiąt osób. Wówczas służby sanitarne mają nie rezygnować z nałożenia wysokich kar administracyjnych, które można wystawić na podstawie odrębnych przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kara może wynieść od 5 do 30 tys. zł.

Zobacz również
Jakub „Patec” Patecki i Marcin „Pawbeats” Pawłowski z kolejnym sukcesem w Karakorum!
Wraz z Nazirem Sadparą jako pierwsi zdobyli dziewiczy szczyt położony na wysokości 5349 m n.p.m. Do tej pory na mapach Jerzego Wali i Janusza Majera widniał jako „Summit 59”. Teraz zdobywcy nadali mu nazwę „RL9” - na cześć Roberta Lewandowskiego. ⚽??
To już drugi dziewiczy szczyt zdobyty przez ekipę podczas tej wyprawy. Kilka dni wcześniej weszli na wierzchołek o wysokości 5270 m n.p.m., który nazwali „Polska Gurom”. A ich główny cel wciąż jest przed nimi - dziewiczy szczyt o wysokości około 6059 m n.p.m.

To nie jest scena z filmu. Tak wyglądała droga do szkoły w jednej z najbardziej odizolowanych części Wietnamu.
Zdjęcia wykonano w górskiej wiosce Huổi Hạ, w dystrykcie Mường Chà, w prowincji Điện Biên na północnym zachodzie Wietnamu. W porze deszczowej wezbrana rzeka potrafiła odciąć mieszkańców od drugiego brzegu. Kiedy nurt był zbyt silny, by korzystać z normalnej przeprawy, dorośli wkładali dzieci do dużych plastikowych worków i przenosili je przez wodę, chroniąc je przed zamoczeniem.
Według relacji miejscowych nauczycieli nie był to jednorazowy przypadek - podobne przeprawy zdarzały się podczas sezonowych wezbrań przez kolejne lata. Zdarzało się nawet, że w taki sposób rzekę przekraczali nauczyciele.
